Dzisiaj jest:
Imieniny:

W nocy z 9 na 10 sierpnia na Krakowskim Przedmieściu zgromadził się tłum młodych ludzi. Z jednej strony stała grupa obrońców krzyża, z drugiej zgromadził się tłum, którego obecność i aktywność na Krakowskim Przedmieściu spowodowała lawinę komentarzy w mediach. I tak socjolog prof. Radosław Markowski mówi, że byliśmy świadkami nie tyle protestu przeciw archaicznej instytucji kościoła ile przeciw temu, co owa instytucja zrobiła w ostatnich tygodniach. Markowski nie nazywa tego jeszcze ruchem społecznym, który de facto pod pałacem prezydenckim był wesoły i autoironiczny, ale na pewno nie należy tego, co wydarzyło się w Warszawie lekceważyć. Z kolei Halina Bortnowska przewodnicząca Rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zachowanie obrońców krzyża określa brakiem religijnej kultury i nieumiejętnością odnalezienia się we współczesnym świecie. Natomiast o wielotysięcznym tłumie młodych ludzi mówi, że trudno jednoznacznie ocenić, kto z nich jest za laickością i że prawdopodobnie był to sprzeciw wobec politycznego wykorzystywania krzyża. Inni komentatorzy dostrzegają w tym wydarzeniu pewną cezurę, która może stać się zaczynem dyskusji na temat realnego oddzielenia kościoła od państwa. Inni jeszcze jak np. Cezary Michalski widzi w tych młodych ludziach, którzy przyszli pod pałac prezydencki, możliwy do wykorzystania potencjał na rewolucję kulturowo-obyczajową, podobną do tej z 1968 roku.

Pojawiają się również i takie głosy, które w sierpniowej nocy widzą sprzeciw młodych ludzi wobec głosów, że Polska jest katolicka, jednorodna, itd.. Otóż po 9 sierpnia ponoć takie głosy będą już traktowane z przymrużeniem oka.

O tym się w każdym razie pisze, rozmawia, nie sposób tego nie zauważyć nawet tutaj we Wschowie, w miejscu tak bardzo oddalonym od tego co w sierpniową noc wydarzyło się w Warszawie. W miejscu , w którym to co wydarzyło się w Warszawie, prawdopodobnie nie wydarzy się we Wschowie jeszcze przez dobrych kilka lat. A jednak jestem przekonany, że można tę odległość zmniejszyć. Nie da się tego pokonać geograficznie, ale mentalnie, kulturowo, pozbawiając się kompleksów prowincji już tak, można to wydarzenie przetłumaczyć na wschowski język, próbując przemyśleć przyszłość Wschowy, próbując wyznaczać nowe szlaki, którym Wschowa mogłaby przynajmniej się przyjrzeć.

Wschowa pozornie jest miastem odideologizowanym. Do wyborów wyruszają z tego co się orientuję środowiska o mocno spolaryzowanych światopoglądach. Jednak język każdego sztabu wyborczego, każdego kandydata na burmistrza będzie prawdopodobnie uciekał od wyrażania swoich politycznych poglądów. Ważna jest Wschowa - o tym nas będą przekonywać. To ciekawe zjawisko. Wszędzie lub niemal wszędzie wyborcy z uwagą przyglądają się ideologicznemu tłu, które unosi się za kandydatami, rozważają w jaki sposób będzie to miało wpływ na funkcjonowanie miasta, analizują, co może oznaczać taki lub inny światopogląd kandydata na sprawy lokalnej społeczności. Mało tego każdy chce mieć włodarza nowoczesnego, tolerancyjnego, świadomego współczesnych wyzwań. We Wschowie jednak jest odwrotnie. Nie ważne kto, ważne, żeby... Właśnie, ważne, żeby co?

Tak pojmowana Wschowa, odideologizowana, sprawia, że nie ma znaczenia pojawienie się obecnego burmistrza na zdjęciu w portalu zw.pl na tle baneru "Gazety Polskiej", której ,"prawie cała redakcja" jak donosi Gazeta Wyborcza stawiła się na Krakowskim Przedmieściu, a redaktor naczelny "Gazety Polskie" wymachiwał flagą narodową i wraz z nielicznym tłumem obrońców krzyża wznosił religijne pieśni, najczęściej maryjne. Nieistotne są poglądy, istotna jest Wschowa.

Nie ma znaczenia również fakt, że Stowarzyszenie Odnowy Samorządu zaprasza na swojej stronie na festyn parafialny, gdzie będzie zbierać podpisy pod ustawodawczą inicjatywą obywatelską "Powrót do ojczyzny". Istotna jest przecież - dodana przez stowarzyszenie - informacja o apolityczności przedsięwzięcia. Nikt przecież nie zada pytania dlaczego tę akurat inicjatywę wspierają? Czy wspieraliby, zapraszając na festyn parafialny, obywatelską inicjatywę polegającą na odrzuceniu ustawy antyaborcyjnej? I czy z podobnym zapałem zapraszaliby na festyn? A jeżeli nie, to dlaczego? Dlatego, że nie każda inicjatywa obywatelska jest apolityczna? Czy może dlatego, że np. projekt antyaborcyjny nie mieści się w ich ideologicznym aparacie pojęć. Czy może wreszcie dlatego, że Wschowa jest najważniejsza?

I żeby nie być posądzonym o koniunkturalizm, to jeszcze jeden przykład: pytam mojego lewicowego przyjaciela czy w kampanii do samorządu postawi sprawę usunięcia krzyży z miejsc publicznych? Wiem, to może brzmi zbyt fantastycznie, ale przyglądam się tej tematyce od kilku dobrych lat. I tak np. w Warszawie (ach, ta Warszawa, a my przecież tutaj, na zadupiu) miał miejsce przypadek kompromisu w jednej ze szkół, gdzie rodzice-ateiści dogadali się z rodzicami-katolikami i z władzami szkoły i krzyż zdjęto ze wszystkich pomieszczeń, poza miejscem, gdzie dzieci rodziców katolików uczęszczają na lekcje religii. Pomyślałem więc - warto o tym w swoim programie napisać. Mój lewicowy przyjaciel odpowiada, że nie. Dlaczego? Bo najważniejsza jest Wschowa.

Mamy zatem taką fantastyczną historię, polegającą na tym, że w wyborach będą uczestniczyli ludzie, których pozornie nic nie różni, a łączy tak wiele: Wschowa i to Wschowa najważniejsza. Może nawet dojść i do takiego paradoksu, że ten kto na zawsze wyrzeknie się jakiegokolwiek światopoglądu, ten wybory wygra.

W Polsce dzieje się jednak wiele ciekawego. Toczą się spory ideologiczne, światopoglądowe, ludzie wychodzą na ulice na naszych oczach, a my tutaj, na tym zadupiu, na dalekiej prowincji będziemy udawać, że świat nas nie interesuje. Że różnice ideologiczne nie dzielą nas. A więc nie ma potrzeby trudzenia się nad projektem miasta, który uwzględni potrzeby wszystkich. Jeżeli mieszkańcy Wschowy nie wyciągną wniosków z tego, co wydarzyło się w nocy z 9 na 10 sierpnia na Krakowskim Przedmieściu być może stracą możliwość upomnienia się o prawa wszystkich, być może tak szybko nie nadarzy się okazja, żeby przypomnieć że Polska nie jest tylko katolickim krajem i - co myślę dla Wschowy jest istotne - istnieją w społeczeństwie grupy, które, podobnie jak młodzi ludzie na "Akcji krzyż", umówieni drogą przede wszystkim internetową, szczególnie za sprawą portali społecznościowych, konkretnie facebooka, nie zgadzają się na zawłaszczanie ich głosu przez jakąkolwiek opcję polityczną. Nie należą - jak podkreślają to komentatorzy - do żadnego elektoratu czy to prawicy czy lewicy i dają wyraźny sygnał, że dość mają katolickiej okupacji. Okrzyki "do kościoła", "tu jest Polska" a także - dla części antysemickiej Wschowy to jest również ciekawe doświadczenie - ironiczny okrzyk "Żydokomuna pozdrawia" skierowany do obrońców krzyża, który z pełną nonszalancją ale i zaangażowaniem jeszcze kilka dni temu wykrzykiwał wulgarne jak pisze Michał Sutowski antyrosyjskie, antysemickie i antykomunistyczne hasła; wszystko to sprawia, że nasza rzekomo odideologizowana Wschowa staje się archaicznym pomysłem na złożoną rzeczywistość.

Ta grupa, która pojawiła się na placu Krakowskiego Przedmieścia znajduje się również we Wschowie. Jestem o tym przekonany. Nie, nie fizycznie. Nie sądzę, żeby ktoś ze Wschowy tam pojechał. Jest to grupa, na co zwracają uwagę komentatorzy, która nie bierze czynnego udziału w wyborach, nie należy do bojówek PiS-u, PO, czy SLD, nie zgromadziła się tam za namową politycznego środowiska. Zorganizowała się przez Internet. I dała jedną z ciekawszych lekcji demokracji, obrony własnej wrażliwości społecznej, dała też - co znamienne - powód do doszukiwania się w tym wydarzeniu cezury. Być może jest to pierwszy krok na drodze do odrzucenia hegemonii kościoła katolickiego w tym kraju, we Wschowie, wszędzie. Krok do normalności. Ale również do uświadomienia sobie szczególnie tutaj, na prowincji, że społeczeństwo, mówiąc banalnie, jest zróżnicowane.

Prowincja za kilka, a może kilkanaście lat, będzie spijać śmietankę z tego wydarzenia na Krakowskim Przedmieściu. Przyglądamy się temu w swoich wygodnych, prowincjonalnych fotelach, przed prowincjonalnymi ekranami telewizora, naszego jedynego okna na świat, po czym wychodzimy z domu i uśmiecha się do nas miasto odideologizowane, martwe, dbające o pomniki dla Kresowian, lekceważące tablicę upamiętniającą cmentarz żydowski, tablicę, w którą ktoś, jakiś mieszkaniec lub grupa mieszkańców, niszczy czy to waląc w nią tępym narzędziem, czy obrzucając kamieniami. Żydzi nie są żadnym elektoratem w tym mieście, więc nie ma w ogóle tematu.

Nie sądzę, że można nadal taką politykę miasta tolerować. Chcę wiedzieć od kandydatów jaką mają wizję miasta. Czy homogeniczną, czy różnorodną, w której każdy, dosłownie każdy będzie czuł się jak u siebie, ponieważ żadna część społeczeństwa wschowskiego nie będzie lekceważona dla populistycznego poklasku i kilku głosów więcej w wyborach samorządowych. To czy psie kupki są sprzątane czy też nie, ma dla mnie mniejsze znaczenie niż świadomość, że część społeczeństwa miasta zostaje przez tych lub innych kandydatów usunięta tylko dlatego, że ich ciasne pojmowanie świata nie uwzględnia kilku kolorów.

Ciekawy pod tym kątem jest tekst Joanny Erbel zamieszczony na stronie Krytyki Politycznej. Jakiś czas temu pojawiła się informacja, że Krystian Legierski rozważa możliwość kandydowania na prezydenta Warszawy z ramienia Zielonych 2004. Możliwa kandydatura wywiązała dyskusję. Środowiska lewicowe zastanawiały się czy wyraźna tożsamość seksualna kandydata (związany ze społecznością LGBTQ) oraz tożsamość polityczna nie zaszkodzą Warszawie. Kto jest lepszy - zastanawiano się - technokrata, zarządzający miastem, który w produktywny sposób będzie wdrażał nowe rozwiązania do miejskiej tkanki, czy osoba o społecznej wrażliwości. Joanna Erbel pisze, że różnica między tymi dwoma projektami zarządzania miastem jest co by nie mówić zasadnicza i ujawnia się w priorytetach. Przenosząc tę dyskusję na wschowskie warunki warto zastanowić się czy kolejny burmistrz będzie traktował mieszkańców Wschowy jako czytelników Gazety Polskiej czy różnorodną społeczność. Czy będzie zaraz po objęciu urzędu biegł do Kościoła na mszę, czy może zorganizuje spotkanie z młodzieżą i wsłucha się w jej potrzeby a w rezultacie zaprojektuje np. skatepark. Czy będzie robił sobie zdjęcia pod pomnikiem Kresowian czy zdecyduje się również pod tablicą upamiętniającą cmentarz żydowski. Czy będzie ogłaszał na stronie miasta jedynie festyny parafialne czy również projekcję filmu Podziemne państwo kobiet. Czy wreszcie zrozumie, że miasto powinno sprzyjać mieszkańcom, a nie na odwrót i - rzecz fundamentalna - czy będzie potrafił stwarzać miasto przyjazne dla wszystkich jej mieszkańców a nie tylko dla społeczności o rodowodzie narodowo-katolickim.

Myślę, że to jest odpowiedni czas, żeby przypomnieć o bogatych, skomplikowanych warstwach tego miasta, dla których to miasto musi w końcu się otworzyć: dla wszystkich związków wyznaniowych, dla rodziców ateistów, którzy stoją przed dylematem czy wobec katolickiej dominacji posyłać dzieci na lekcję religii, dla ludzi o odmiennej tożsamości seksualnej, dla lewaków, punków i anarchistów, dla ludzi o wrażliwości ekologicznej, dla skate'owców, fejsbukowców, itd. I nie jak do tej pory: że są, owszem, ale mają siedzieć cicho, bo dostaną po mordzie. Tylko, że są i miasto jest im przyjazne. Wszystko dookoła się zmienia. Nie ma już miejsca dla ksenofobicznej, nietolerancyjnej, o ciasnych horyzontach Wschowy.

2010-08-13
Komentarze (9)

Dodane przez lewicowy przyjaciel , w dniu 2010-08-14 o godzinie 16:46:44

Konstytucyjna zasada świeckości państwa okazała się fikcją. Samo państwo pokazało swoją słabość wobec grupki ortodoksów inspirowanych politycznie. A widok wiernych kościoła katolickiego, którzy "rozganiają" swoich kapłanów jest dowodem na to, że KK ma się źle jak nigdy. Nie moje to zmartwienie.
Piszesz, że przykład idzie z stolicy. Mam nadzieje, że nasi wschowscy oficjele dostrzega pewien standard prawny konieczny do zachowania za którym ujęła się większość polaków i powoli wymusza na instytucjach państwowych respektowanie go.
Jak jest we Wschowie ? We Wschowie dyrektor jednego z gimnazjum pozwala na dekorowanie szkoły na święto kościelne bezczelnie oznajmiając, że u niego w szkole większość to katolicy i jako większość będą robić to co chcą. Dyrektorka jednej ze szkół średnich odwołuje 2 czy 3 pierwsze lekcje w dzień papieski i młodzież karnie maszeruje na mszę. Biskup czy ktoś przyjeżdża z wizytacja i też odwoływane są w Wschowskich szkołach lekcje. Zdarzyło się raz że na budynku samorządowym wywieszono flagi na katolickie święto. Do czego prowadzą takie przypadki łamania prawa widzieliśmy i widzimy obecnie na krakowskim przedmieściu.
Co do polityczności komitetów wyborczych. Nie ma złudzeń, że i tak cześć prawicy wschowskiej, szczególnie z kręgu wspomnianej Gazety Polskiej znów będzie sobie pozwalała na rożne epitety wobec przeciwników. Doskonale wiemy, że mają oni bogate słownictwo i ogień w oczach.
Dla mnie poglądy polityczne np. kandydata na burmistrza w zbliżających się wyborach będą miały minimalne znaczenie. Wydaje mi się, że będzie to, z jednej strony próba sprzedania 8 letniej kadencji jako sukces, a z drugiej strony propozycje jak wydostać się z tego stanu zapaści w jakim niewątpliwie nasze miasto jest.
Ogólnie bardzo dobry tekst. Pozdrawiam serdecznie

Dodane przez lewicowy znajomy, w dniu 2010-08-14 o godzinie 17:32:05

Chyba (pomijając produkcje Szostkiewicza) najmądrzejszy tekst jaki na wiadomy temat czytałem. Szcególną jego wartość widze w dwóch aspektach: obiektywiźmie autora ale przede wszystkim w zaproponowaniu, wręcz narzuceniu, kompletnie inej perspektywy spojrzenia na dylemat z Krzyżackiego Przedmieścia. Jeśli proces "samorządyzacji"" RP będzie postępował - a przecież nie sprowadza się on do dużych mafii trzęsących - (czasem ze świetnym efektem) wielkimi miastami, ale i miejscowości mniejszych gdzie jak jest, każdy koń widzi. Patrząc na TV często umyka z oczu to, że Polska to również prowincja (o ile gdy stolicą jest akurat Warszawa, to termin ten jest w stu % na miejscu). Nie wszystko zaś się rozstrzygnie na zasadzie "spływu" z wawy niżej. W pewien sposób laicyzacja, (albo klerykalizacja) reaalizuje się na prow. sama z siebie, a egzotyka sojuszów politycznych w radach miejskich czy gminnych wiele musi mówić.
Tekst bardzo dobry, jeśli miałbym znaleźć jakieś wady, to może jedną - Wschowy nie znam (bywam tylko przejazdem) i brakuje mi tutaj określenia proweniencji terytorialnej obecnej tam i teraz ludności. Wtedy byłoby jaśniej, ale z drugiej strony - tekst straciłby swą uniwersalność (Wschowa nie błaby już symbolem), a stał się tylko lokalny. Zatem nie jest to jednak wada, a chyba zaleta. Kolejna.

Dodane przez Cudak, w dniu 2010-08-15 o godzinie 20:03:59

Widzę, że podobnie jak wschowskie forum robi się u Was towarzystwo wzajemnej adoracji. W brew pozorom czy psie kupki są sprzątane czy nie jest bardzo ważnym elementem życia społecznego. Wkurza mnie bardzo fakt, że moje dziecko nie może sobie pobiegać w parku czy też nakarmić kaczek żeby nie weszło w to co wyszło sobie z psa. Ale może nie to jest najważniejsze. Felieton napisany jest takim słowem, że nic dziwnego, iż ludzie nie mają ochoty na nie odpisywać. Bo albo uważają, że się Panie oparów benzyny nawdychałeś, albo nie masz pojęcia tak naprawdę pojęcia, że ludzie wczytają pierwsze pięć linijek i jeżeli nie zrozumieją choć słowa nie czytają dalej.
Mam nadzieję, że takie teksty są pisane dla ludzi, a nie dla pisania, choć mamy ponoć wolny kraj, można pisać dla siebie i kolegów. Jestem na Waszej stronie po raz pierwszy, ale felietony to nie jest tak naprawdę kultura, tylko ciężki kaliber, w dodatku mało tu o kulturze, a więcej o religii.
Życzę twórcom więcej fantazji i prostszego słowa.

Dodane przez RK, w dniu 2010-08-15 o godzinie 21:57:29

Cudaku, znam ten ton, te pięć linijek, itd. Niepotrzebnie się zdradzasz, tak? Ten jakże delikatny ton o wdychaniu oparów - też niepotrzebny, heh, naprawdę można kulturalnie polemizować :) No ale jak tam Pan chcesz.
Mamy tutaj taką zakładkę 'O Fabryce', tam napisaliśmy, że projekt zwany Fabryką Kultury to próba zaproponowania rozmowy o Wschowie na kilku płaszczyznach, nie tylko kulturalnych. Piszemy o wielu sprawach. Działamy jednak tylko w tzw. sferze kultury. Myślę, że to nie jest znowu tak trudne do zrozumienia.
pozdrawiam
aha, może Twoje środowisko rzeczywiście ma problem z odczytaniem pieciu linijek - nie ma czym się chwalić. Moje otoczenie, wiesz, prosty lud, heh, nie ma z tymi pięcioma linijkami żadnego problemu, ok? :)

Dodane przez KO , w dniu 2010-08-16 o godzinie 10:35:11

http://pl.wikipedia.org/wiki/Kultura tyle jeśli chodzi o wątpliwości o czym wypada nam pisać.

Dodane przez Cudak, w dniu 2010-08-17 o godzinie 16:10:57

Cóż, kultura, kulturą. Jeżeli autorze poczułeś się dotknięty, przepraszam. Miałem strasznie ciężki dzień... To się wyładowałem... Dzięki, że miałem na kim, ale akurat wiązanie krzyża przed pałacem prezydenckim ze Wschową to chyba kiepski pomysł. Przypomina mi się stary kawał usłyszany dawno temu. Który milicjant jest mądrzejszy? Z Warszawy czy ze Wschowy? Oczywiście że nie z Warszawy. A dlaczego? Ponieważ milicjant ze Wschowy wie gdzie leży Warszawa, a milicjant z Warszawy nie ma pojęcia gdzie leży Wschowa. Akurat nie poopieram obrońców, ale moim skromnym zdaniem to się nijak ma do Wschowy. No chyba, że nie zrozumiałem tekstu, za co bardzo przepraszam. Więc piszcie o czym chcecie, a skoro nie rozumiem, to i nie ma sensu żebym czytał więcej.

Dodane przez KO , w dniu 2010-08-17 o godzinie 19:32:28

lepiej tak się wyładowywać niż np. kota kopnąć czy psa :) jak to śpiewał klasyk. Serdecznie zapraszam do dalszego czytania i komentowania. Spór, polemika, wymiana poglądów to samo dobro.

Dodane przez Cudak, w dniu 2010-08-17 o godzinie 21:58:34

Co racja, to racja. Chrońmy zwierzaki...

Dodane przez RK, w dniu 2010-08-18 o godzinie 09:44:29

Każdy zna jakiś dowcip, Cudaku. Np. ten o dupie, znasz? Taki literacki dowcip :) z zaskakującą puentą :)
Innymi słowy jeżeli w tekście autor nie wstawi powtarzanej jak mantra lokaty Wschowy w rankingu gmin, to tekst mija się z celem.
Co tam jeszcze we Wschowie trzeba napisać, żeby w głowie się poukładało? No jeszcze może coś o Swedwoodzie powinno stać, prawda? Wtedy będzie dobrze się kojarzyć. wtedy nadążymy. A co ponadto, heh, to od złego.
Nie mieści się w głowie. Jak można krzyż z Krakowskiego Przedmieścia uczynić tematem tekstu o Wschowie. Hańba!
Rzeczywiście tekstu nie zrozumiałeś, no ale jesteś pierwszym który nie zrozumiał. Jak mówi mądra księga pierwsi będą ostatnimi. Więc może to jest jakieś pocieszenie.
Ostatecznie szkoda :) w internecie pojawiają się różni komentatorzy. Ignoranci, którzy swoją ignorancją wymachują na lewo i prawo i czynią jeszcze z tego wartość. I czytelnicy :) którzy potrafią zmierzyć się z tekstem.
Cudaka pozdrawiam i życzę znalezienia więcej sensu, najlepiej tam, gdzie korzysta się ze sprawdzonych chwytów.

Imie i nazwisko:
e-mail:
Komentarz:

Aktualności

Od 2004 r. istnieje możliwość przekazania 1% podatku dochodowego na rzecz organizacji pożytku publicznego. Dzięki temu każdy z nas może zdecydować o przeznaczeniu 1% swojego podatku na pożyteczny, ważny społecznie cel.

Aby przekazac...

2012-02-01 Komentarze (0)

Mamy przyjemność przedstawić teksty nagrodzone w II Konkursie Literackim na Opowiadanie Grozy, ogłoszonym 9 października 2011 roku przez Stowarzyszenie Wspierania Inicjatyw Kulturalnych "Fabryka Kultury" we Wschowie. Gratulujemy zwycięzcom. Ży...

2011-12-11 Komentarze (6)

Sekcja Sportowa Fabryki Kultury zaprasza na Finałowy Turniej Dart Cricket Standard - sezon 10/11 oraz Turniej Kobiet, które zostaną rozegrane 18 grudnia 2011 roku (niedziela) o godzinie 14:00 w Pubie 33 1/3 przy ulicy Daszyńskiego we Wschowie.

2011-12-11 Komentarze (0)
Felietony

Królowie na swoich dworach zatrudniali błaznów. Ci z kolei mieli cięty język i nie oszczędzali nikogo. Minęło kilka wieków i na scenie polity...

2010-12-22 Komentarze (8)

I jak tam po wyborach? Zadowoleni?

U nas bez zaskoczeń. Wygrali ci, którzy mieli wygrać, w dupę dostali, ci którzy mieli dostać. Inna sp...

2010-11-29 Komentarze (3)

Po dłuższej przerwie, chciałbym dokończyć rozpoczęty (rok temu?) przegląd elektronicznych zasobów. Tym razem proponuję zaglądnąć do wyszuk...

2010-11-29 Komentarze (0)
Wspieramy

Przeczytane

Społeczność lokalna w Polsce wie już, że jej wpływ - jako użytkownika miasta – jest obecnie niezwykle ograniczony i to w majestacie – złego - prawa12. Zdaje sobie również sprawę z tego, dlaczego się tak dzieje. Odkrywa prawo użytkownika miasta do współdeterminowania jego kształtu, jako prawo naturalne. Podobnie, jak francuscy rewolucjoniści, odkrywali naturalne prawo do wolności człowieka i obywatela. Odkrycie sprzeczności między prawem naturalnym, a stanowionym, zawsze było zaczynem rewolucji. I tak staje się obecnie w zakresie walki o prawo do miasta.

(A. Billert, Prawo mieszkańców do miasta - to prawo naturalne; źródło: my-poznaniacy.org)

Najnowsze komentarze

Omg ale masakra :)
...

2010-12-26 17:01:19 Komentarze (8)

Gwoli ścisłości chciałbym dodać, że w historii wschowskiego samorządu taki serwilizm już si...

2010-12-24 10:29:39 Komentarze (8)

czy tylko ja odnoszę wrażenie, że wschowa.pl pozazdrościła trochę FK złośliwych komentarzy n...

2010-12-22 23:46:59 Komentarze (8)

Zdecydowanie lepsze niż te maliny rok temu:). Wszystkie tak płynnie się czyta. Drugie takie, hmmm...

2011-12-13 01:58:24 Komentarze (6)

alo

zgadzam sie z Sabukanem w 100%

dodam tylko, że jest masa portali, w k...

2011-12-12 14:44:45 Komentarze (77)

Który tekst odpadł i kto jest jego autorem, to już informacje zastrzeżone :)
natomiast zł...

2011-12-12 14:39:29 Komentarze (6)
Newsletter

Chcesz być informowany o nowościach na stronie? Wypełnij poniższy formularz.

imię:
e-mail:

Copyright by Attyla 2009. All rights reserved.